piątek, 8 maja 2015

Rozdział 18

Rano obudziłam się przez piękne zapachy pochodzące z kuchni. Sam stała w kuchni i coś namiętnie gotowała. Wstałam i podeszłam do niej. Napiłam sie mojej kawy, która czekała już na mnie. Złożyłam pościel i zaniosłam ją do sypialni Hazzy. Chłopaka już w niej nie było, więc zapewne był w łazience. Wróciłam do Sam.
- Na co masz dziś ochotę Cailin ? 
- Zjadłabym po prostu musli z jogurtem - uśmiechnęłam się do niej promiennie - Ale jeśli tego nie ma, to zjem co innego.
- Jest, Harry również jada musli, ale rzadko - uśmiecha się i kładzie przede mnie miseczkę, kilka szklanych słoików z różnymi rodzajami musli do tego jeszcze dzbanuszek z lekko podgrzanym mlekiem. Nasypałam sobie po trochu każdego rodzaju, robiąc taki mały mix i zalałam mlekiem. Dostałam łyżeczkę i zaczęłam się zajadać. Zaraz pojawił się Harry i usiadł obok mnie. 
- Cieszę się że jesz - mówi do mnie kiedy Sam podaje mu niepewnie miskę, a on kiwa głową potwierdzając, że zje to co ja. 
- Cieszę się że cię widzę - mówię  po przełknięciu jedzenia w buzi. Uśmiechnęłam się do niego, a on zaśmiał. Pogładził mnie po nagim udzie i zrobił sobie taki sam mix co ja. Co mnie dość trochę zaskoczyło. Kiedy skończyłam wsadziłam brudne naczynie do zmywarki. 
- Mam dziś wolne może gdzieś się wybierzemy ? - spytał loczek.
- Jasne - uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki, wzięłam czystą bieliznę ze sobą. Weszłam pod strumień zimnej wody. Tak tego potrzebowałam trochę ochłodzenia. Namydliłam ciało pięknie pachnącym płynem, spłukałam je z piany i wyszłam wycierając porządnie się. Wysmarowałam się balsamem i założyłam bieliznę. Umyłam zęby i rozczesałam lekko wilgotne włosy. Narzuciłam na siebie koszulkę Harry'ego, w której dziś spałam i wyszłam z łazienki. Usłyszałam czyjeś głosy. Był to na pewno głos Harry'ego i jakiś damski, ale to nie była Sam. Weszłam trochę głębiej do salonu i ujrzałam ciemnowłosa kobietę. Była bardzo radosna i cały czas patrzyła się na loczka. Kiedy weszłam chłopak przyglądał mi się i dopiero teraz zauważyłam, że ma na sobie luźne spodnie od piżamy, które swobodnie wisiały na jego biodrach i luźną, ciemną koszulkę z dekoltem w kształcie serka. Spojrzałam się na niego z zapytaniem " Kto to ? ", a on uśmiechnął się i wyciągnął w moim kierunku rękę . 
- Mamo , to Cailin - powiedział do kobiety, a potem do mnie - Cailin to moja mama - przedstawił nas sobie . Kobieta była uśmiechnięta, a ją trochę zażenowana tą sytuacja. W końcu stoję przed nią prawie naga. 
- Jeju tak bardzo sie cieszę, ze mogę cię poznać, to wiele dla mnie znaczy - podała mi dłoń i uścisnęła moja. Uśmiechnęłam się łagodnie. Zaczęłam trochę rozciągać koszulkę w dół aby zakryć trochę mojego ciała. 
- Mi też bardzo miło panią poznać.
- Mów mi Anna. Dawno nikogo nie widziałam u mojego syna, tak na dłużej - spojrzała się na chłopaka, a potem na mnie. Zarumieniłam się. 
- Przepraszam, muszę na chwile wrócić do pokoju. 
- Dobrze, Cailin - odwróciłam sie napięcie i pobiegłam do garderoby gdzie wyciągnęłam jakieś leginsy i założyłam je. 

Harry 

Stałem za wyspa kuchenną i przygotowywałem kawę mojej mamie. Sam musiała wrócić do domu, ponieważ musiała zająć się wnuczką. Przygotowała obiad i zostawiła go w lodówce, abyśmy mogli sobie podgrzać potem. 
- Śliczna i urocza ta twoja żona.- mówi mama.
- Wiem - uśmiecham się i podaje mamie kubek z espresso, które lubi. 
- Dalej nie mogę znieść tego, że nie powiedziałeś mi o niej wcześniej i że nie mogłam być na waszym ślubie. 
- Mamo, dobrze wiesz, że zrobiliśmy to spontanicznie - oparłem się dłońmi o blat i przyglądałem jej. 
- Wiem wiem. 

Cailin 

Wróciłam do nich już bardziej pewna. Podeszłam do Harry'ego, a ten objął mnie w pasie. 
- Wyglądacie razem cudownie - mówi i uśmiecha się. Spoglądam do góry na loczka, a ten nachyla sie i składa na moich usta pocałunek - Mam nadzieje, że nie będę wam przeszkadzać. Mogę zostać u was na 2 dni ? Musze załatwić w centrum trochę spraw związanych z oświadczynami siostry Harry'ego, którą szykuje. Oczywiście jesteście zaproszeni - przenieśliśmy się do salonu. Rozmawiałyśmy na temat imprezy. Dowiedziałam się trochę więcej o siostrze Harry'ego Gemmie, która skończyła studia i zaczyna prace w jednym z wydawnictw i właśnie jej chłopak ma zamiar jej się oświadczyć.Niespodziewanie mama chłopaka wyciągnęła jakiś album z torebki. 
- Akurat odebrałam album od fotografa, który wywołam wszystkie zdjęcia ze starego aparatu - podała mi go a tam ujrzałam zdjęcia małego chłopca - To Harry. Były to pierwsze dni w naszym domu - uśmiechnęłam się. Było tam mnóstwo zdjęć Loczka i jego siostry. Był ślicznym chłopcem. 
- A tu był pierwszy raz kiedy Harry próbował zrobić kupkę do nocnika - zaśmiałam się, bo Harry miał prześmieszną minę. Kolejne zdjęcie przedstawiało nagiego chłopczyka biegającego po domu - Harry bardzo lubił biegać nago po domu - znów sie zaśmiałam. 
- Mamo proszę cie nie upokarzaj mnie bardziej - powiedział z chrypką chłopak i podszedł do nas. 
- No co mowie prawdę - machnął ręka i zaśmiał się .
- Dobrze, może w takim razie coś ugotuje - wstałam i poszłam do kuchni. 
- Może pomogę ci ? - spytała kobieta. 
- Nie dziękuje, poradzę sobie - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam przygotowany przez Sam obiad, czyli łososia ze szpinakiem, wsadziłam go do piekarnika z ziemniaczkami tak, aby sie zapiekły. Wróciłam do nich u siadłam obok podkulając pod tyłek nogi. Cały czas się śmiałam. Anna jest niesamowitą osobą. Dzięki niej dowiedziałam się trochę więcej o Harry'm. Na przykład teraz już wiem, że ma cztery sutki. Chłopak co chwile prosił mamę aby przestała, ale ta sie nim nie przejmowała. Zauważyłam, że podczas rozmowy loczek przyglądał mi się. Nie wiedziałam do końca dla czego, ale wiem że ten jego wzrok mnie palił, robiło mi się strasznie gorąco. Od tego wszystkiego uratował mnie piszczący piekarnik. Wstałam i wyjęłam z niego gotowe jedzenie. Rozłożyłam je na talerze i zaniosłam do stołu. 
- Zapraszam - oznajmiłam i usiadłam przy stole na przeciwko chłopaka, a pomiędzy nami usiadła kobieta. Zaczęliśmy jeść. Uwielbiam to jedzenie Sam, jedząc je czuje sie jak w domu. 
- Sama to zrobiłaś ? 
- Niestety nie, Sam to przygotowała. Lubię gotować i robię to w weekendy kiedy jej nie ma.
- To czemu po prostu nie zrezygnujecie z niej ? 
- Mamo, chce mieć jeszcze troche Cailin dla siebie. Gdyby miała sprzątać i gotować na pewno nie miałaby dla mnie czasu. 
- Masz racje, ale cieszę się, ze to ty się jemu trafiłaś. Mój syn nareszcie zmądrzał i widzę ze jest przy tobie szczęśliwy. Na reszcie się uśmiecha. 
- Mamo, proszę cie...
- No co Harry, mowie prawdę - ta kobieta co chwile mnie zawstydza, strasznie miło mi się zrobiło, a moje policzki pewnie znów nabrały kolorów. Spojrzałam na chłopaka, który lekko się uśmiechał pokazując dołeczki. Kiedy kończyliśmy jeść mama chłopaka wstała i powiedziała, że musi już wyjść, bo jest umówiona z kimś. 
- Odprowadzę cie - zielonooki wstał, wziął mamy płaszcz z szafy na korytarzu i pomógł mamie założyć go, a ja w tym czasie posprzątałam po obiedzie. 

Wieczorem kiedy siedziałam w salonie przy kominku czytając książkę i pijąc lampkę wina, a Harry siedział obok mnie i robił coś na laptopie. 
- Chcesz jeszcze trochę ? - spytał i podniósł butelkę wina.
- Mhm... Jest przepyszne - uśmiechnęłam się i podałam mu kieliszek. W tym momencie wróciła jego matka. Przyszła do salony i usiadła obok. 
- Harry mi też nalej - uśmiechnęła sie do mnie - Jestem zmęczona już ta cała impreza, ale co się nie robi dla dzieci. - zamknęłam książkę i odłożyłam ja. Wzięłam od chłopaka kieliszek i napiłam sie. 
- Pójdę po pościel dla ciebie - chłopak wstał wziął laptopa i poszedł do innego pokoju. 
- Masz jakieś plany na przyszłość? 
- Tak, chce iść na studia, dopiero co skończyłam szkole średnia, wiec odpocznę i zacznę czegoś szukać  - uśmiechnęłam się i znów wzięłam łyka. 
- Jeju taka młodziutka. Jesteś pewna tego małżeństwa ? - spojrzała na mnie 
- Tak, kocham go - oj, powiedziałam to i to dość pewnie. Ale tak to chyba prawda, ja go chyba kocham. 
- Jestem taka szczęśliwa. Harry tak bardzo się zmienił. Jest bardzo szczęśliwi i cały czas się uśmiecha od momentu kiedy zmarł jego ojciec stał się cichy i rzadko kiedy się uśmiechał. A teraz przy tobie promienieje, a jak na ciebie patrzy. Widać ze jest zakochany - no i znów jestem czerwona. Anna chyba lubi onieśmielać ludzi. 
- Dziękuje
- To ja dziękuję...- mówi i nagle przyszedł chłopak z  pościelą dla matki. 
- Bedzie ci tu wygodnie ? 
- Pewnie, nie mogę zabrać wam przecież sypialni. Musicie gdzieś spać - cholera, kompletnie nie pomyślałam o tym. No ale chyba to nic, już dwa razy spaliśmy ze sobą. Tylko, że za każdym razem byłam upita. Uśmiechnęłam się do kobiety i wstałam. Umyłam swój i Harry'ego kieliszek. 
- To zostawię cie już - oznajmiłam - Jest juz późno, a ty mówiłaś ze jesteś zmęczona. Sen na pewno ci sie przyda. 
- Dziekuje kochanie - poszłam do sypialni Harry'ego. Usiadłam na krańcu jego łóżka i zaczełam soe rozglądać. To bedzie troche dziwne spać z nim, moze bardziej niekomfortowe, ale to tylko jedna noc dam radę. Nagle w sypialni pojawł sie Harry. 
- Nie jesteś zła ? 
- Za co ? Przecież to nie twoja wina. Z reszta moze tak myślec. W końcu normalne małżeństwa śpią razem - chłopak zdjął przez głowę koszulke i rzucił ja na fotel. Zdjął narzute i poduszki ozdobne. Położył sie pod biała pościel i spojrzał na mnie. 
- Nie kładziesz sie ? 
- Kładę - zdjęłam leginsy i zaniosłam je złożone do garderoby. Polozylam sie obok niego, a on zgasił lampkę. Łóżko było tak wielkie, że w nim zmieściły by sie jeszcze spokojnie dwie osoby i nie czulibyśmy sie ciasno. 
- Dobranoc 
- Dobranoc - odwróciłam sie i przymknełam oczy. 


Minęło kilka godzin, a ja nie mogę nadal spać. Harry pociąga mnie, jest strasznie przystojny i ma świetny charakter. Jest wspaniałym człowiekiem to jeszcze na dodatek mnie podnieca. Chyba chciałabym być jego żona, ale na serio, a nie z głupoty. Leże i zastanawiam sie czy on też nie spi. Nagle usłyszałam jego głos. 
- Cailin śpisz ? - spytał. Odwróciłam sie do niego. 
- Nie mogę zasnąć. 
- Ja też nie - spojrzał na mnie. Patrzyliśmy dobie głęboko w oczy. Patrzyłam mu głęboko w oczy i gołym okiem zauważyłam jak momentalnie źrenice się rozszerzyły, poświata księżyca padała idealnie na prawą stronę jego twarzy, te idealne kości policzkowe, spięte, wręcz pulsujące, jego usta, które nieświadomie są lekko zagryzione, ruch języka, kiedy je oblizuje, czuję bicie mojego serca... Na jego twarzy pojawia się cień łobuzerskiego uśmieszku, a to totalnie mnie kręci. Jezu jest on tak piekielnie seksowny. 
- Masz pojęcie jak bardzo cię pragnę ? - wyszeptał chłopak. Mój oddech stał sie bardziej płytki. Przejechał dłonią po moim policzku aż do brody. Czułam jak mięśnie mojego podbrzusza skurczaja sie. Ból był tak przyjemny, że chciałam zamknąć oczy lecz jego hipnotyzujące oczy mi na to nie pozwoliły. Przybliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie. Był on delikatny i czuły. Przeniósł swoje ciało nad moje, złapał koszulke za krańce i zaczął ja powoli podciągać do góry. Zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szczęce, a gdy zdjął ze mna koszulke i rzucił ja obok łóżka przeniósł sie na moja szyje. Zostałam w samej szarej, koronkowej bieliźnie. 
- Och Cailin, masz przepiękna skórę. Taką delikatną i czystą. Chce pocałować jej każdy centymetr - rumienie się, a on znów łączy nasze usta tylko że tym razem w bardziej namiętnym pocałunku. Jedna dłonią jedzie wzdłuż mojego boku ciała, wkłada dłoń pode mnie i przyciąga mnie do siebie ściskając bardziej pośladek. Byłam tak blisko niego, że czułam jego erekcje, która pomału zaczyna na mnie napierać coraz bardziej. Jęknęłam w jego usta, nawet nie powstrzymując sie. Strasznie go pragnę. Kiedy złapałam za jego przedramiona dopiero i dopiero poczułam jak bardzo jest umięśniony. Przejechałam jedna dłonią po jego twarzy aż do włosów. Były takie miękkie. Delikatnie za nie ciągnęłam, a on cicho pomrukiwał. Oderwał sie od moich ust i spojrzał mi w oczy. Obniżył sie i zaczął całować mnie wokół pompka, potem kość biodrowa a następnie zaznaczył trasę pocałunkami do drugiej kości biodrowej. 
- Ach - jęknęłam. Dłonie cały czas trzymałam w jego włosach i lekko za nie ciągnęłam. Spojrzał sie na mnie. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Suną delikatnie językiem na łączeniu moich ud. Czyje go tam. Schodzi pocałunkami do mojej stopy i kiedy sunie delikatnie po podbiciu palcem jest to prawie aż bolesne. Zaczyna całować jedna stopę i lekko ja przygryzać, a echo tego czuje aż w mojej kobiecości. Przestaje oddychać. To uczucie jest niesamowite, ale za razem bolesne. 
- Jesteś przepiękna. Tak bardzo chciałbym już być w tobie - powiedział prawie już szeptem. 
- Och no to zrób to - ledwie to z siebie wydusiłam. 
- O nie kochanie, jeszcze chwile - leżał miedzy moimi nogami. Pocałunkami wracał do góry. Kiedy stanął na moich koronkowych majtkach i musnął delikatnie mnie tam . Zamarłam. Wrócił do góry i znów złączył usta. Złapał moja pierś przez miseczkę od stanika i delikatnie ścisnął. 
- Doskonale pasujesz do mojej ręki - oznajmił, a ja cicho sie zaśmiałam. Spojrzał na mnie, a ja wzruszyłam ramionami. Wsunął dłoń pode mnie i rozpiął stanik. Powoli zsunął z moich ramion ramiączka a potem cały stanik i rzucił go obok. Przyglądał się piersiom uważnie. Moje piersi i sutki puchną od jego wzroku - Bardzo ładne - zaczął delikatnie dmuchać na nie przez co sutki stały sie jeszcze twardsze. Kiedy jego usta spotykają sie z jednym z nich i lekko przygryza czuje ze staje sie mokra. Co on ze mną wyprawia. Druga ręką delikatnie pieści druga, a potem zmienia. Wrócił do moich ust. Jego dłoń zsunęła sie powoli do moich koronkowych majtek i wsunęła sie w nie. 
- Ach.. 
- Jesteś tam niesamowicie mokra. Boże jak ja ciebie pragnę. - zaczął zataczać kolka tam, pieszcząc mnie, wsunął delikatnie palec , a drugim delikatnie pieści moja łechtaczkę. Och nie wytrzymam. Krzyczę z przyjemności i dopiero po chwili orientuje sie, ze obok jest jego mama. 
- Spokojnie, nie słyszy tego - uspokaja mnie. Wstaje zsuwa spodnie od piżamy, jego erekcja zostaje uwolniona. Jasna cholera.  Sięga do szuflady przy łóżku. Bierze prezerwatywę i rozrywa paczuszkę zębami. Nakłada ja na swoją męskość. Nachyla sie do mnie.
- Jesteś tego pewna ? 
- Prosze - błagam wręcz go, juz dłużej nie wytrzymam. Powoli wsuwa sie we mnie i zaczyna sie bardzo powoli poruszać. Jęczę. 
- Jesteś taka ciasna, wszystko w porządku ? - kiwam głowa, spogląda w moje oczy i łączy usta. Porusza sie wolno, wchodząc i wychodząc we mnie. Ale z każda chwila zwiększa rytm. Jest coraz szybszy. Ale podoba mi sie, że nie robi tego bardzo szybko, przez co mogę go całego czuć. Jęczę coraz głośniej. Zaczynam wypychać biodra dostosowując sie do jego rytmu. Stara sie stłumić moje jęki swoimi pocałunkami, ale to na marne. Jezu jest mi tak przyjemnie.. Moje ciało powoli zaczyna sztywnieć. 
- Dojdź dla mnie skarbie - szepcze mi prosto do ust, przegryzając przy tym dolna moja wargę. A w tedy z moich ust wydobywa sie niesamowity krzyk. Eksploduje wokół niego. Kiedy dochodzę rozpadam sie pod nim na milion kawałeczków. On dochodzi we mnie zaraz po i krzyczy głośno moje imię. Wchodzi ostatni raz mocno we mnie i uwalnia sie we mnie. Jezu to uczucie jest niesamowite. A ten orgazm był chyba moim najlepszym w życiu...


**********************
Cześć ;) No tak słuchajcie, szczerze to trochę myślałam nad tym czy pisać dalej tego bloga, ponieważ zastanawiałam się czy kontynuować swój pomysł na ten blog. Przyznaję, że ten blog miał się opierać trochę na Grey'u. Ale ten pomysł był trochę wcześniej niż film, a dokładnie wpadłam na to mniej więcej 2 lata temu, po tym jak przeczytałam książki te, a one jeszcze nie były tak popularne. Lecz teraz wyszedł film i cała koncepcja mi się zniszczyła, bo wiele osób już widziało film i wie jak to wszystko wyglądało. Dlatego też niektóre sceny mogą wam się nie podobać. Przepraszam za to i postaram się zmienić na moje własne pomysły. Więc jeśli chcecie, abym kontynuowała ten blog napiszcie to w komentarzu, a jesli nie chcecie to też to napiszcie. Bardzoo was o to proszę, jest to dla mnie bardzo ważne. Miłego czytania ;D

piątek, 24 kwietnia 2015

Rozdział 17

Rano kiedy się obudziłam, spałam w salonie jak zawszę, lecz moje oczy zdziwił pewnien widok. A mianowicie, kiedy otworzyłam oczy ujrzałam Harry'ego, który spał obok na fotelu. Byłam zaskoczona, bo nigdy nie spał obok mnie, z resztą pewnie mu było nie wygodnie. Przetarłam oczy i próbowałam sobie przypomnieć co robiłam poprzedniego dnia. Najgorsze jest to, że nie pamiętam jak wróciłam do domu. Ale nieźle wczoraj z dziewczynami zabalowałam. Muszę do nich potem zadzownić, chociaż pewnie czują się tak tragicznie jak ja i śpią. Po cichu wstałam i przykryłam Harry'ego swoją kołdrą. Sam już kszątała się po kuchni. Podeszłam do niej z małym uśmiechem. Głowa tak mnie bolała, że ledwo co myślałam.
- Dzien Dobry Sam - spojrzałam na nią, usiadłam na hokerze, a głowę oparłam o dłoń. 
- Ooo witaj Cailin, jak się spało ?
- Chyba dobrze, lecz teraz czuje się tragicznie. Masz może jakieś tabletki przeciwbólowe. - uśmiechnęłam się nie pewnie.
- Oczywiście jużci daje - kobieta sięgnęła po tabletkę i szklankę z wodą. Podała mi je. A kiedy zażyłam tabletkę spojrzałam się na Harry'ego, który jeszcze spał. Jego włosy były rozczochrane. Wyglądał niesamowicie. Zasnawiało mnie jakim cudem w ogóle tak szybko przyjechał do tego klubu i jak się dowiedział, że w nim jestem.
- Jesteś może głodna ? -spytała kobieta.
- Nie dziękuję, strasznie się źle czuje.
- To kac kochanie - dodała .
- Wiem, ale jeszcze nie miałam aż tak mocnego.
- kiedyś musi być ten pierwszy raz.
- Tak..- zaśmiałyśmy się oby dwie, przez co obudziłyśmy chłopaka. Loczek zaczął się kręcić i po chwili otworzył oczy. Rozejrzał się, wyciągnął i kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się. Szczerze mi nie było za wesoło, ale kiedy zobaczyłam ten piękny jego uśmiech odwzajemniłam go.
- Jak się czujesz ? - spytał wstając i idąc w moim kierunku.
- Beznadziejnie - odpowiedziałam, a on się zaśmiał. Podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło.
- Nie powinnaś tyle pić alkoholu..
- A ty nie powinnieneś mnie zdradzać. - nagle spojrzał się na mnie z wielkimi oczami potem na Sam i z powrotem na mnie.. Kużwa . Zapomniałam, że nie jesteśmy tu sami. Nadal nie mogę się do tego przyzwyczaić.
- Nie zdradzam cię.. Nadin to moja przyjaciółka, a że akurat byliśmy w tym samym mieście to się spotkaliśmy.
- Mhymm..
- Jednak nadal uważam, że przesadziłaś wczoraj z alkoholem.
- Wiem i co z tego ? Przynajmniej się dobrze bawiłam. W ogóle jak ty mnie znalazłęś i to jeszcze tak szybko dojechałeś ?
- Wracałem właśnie do Londynu, mam odpowiedni program i wiem gdzie jesteś.
- Czyli mnie śledzisz ?
- Nie ..To znaczy, mogę sprawdzić gdzie w danym momencie jesteś.
- Ale to jest śledzenie Harry. Naruszasz moją strefę prywatną.
- Oj już tak tego nie wyolbrzymiaj. - usiadł obok mnie na hokerze. Jestem zdenderwowana. Nie pozwolę sobie na takie traktowanie.
- Nie możesz tego robić, nie jestem twoją własnością.
- W pewnym sensie jesteś, w końcu jesteś moją żoną.
- Ale nie masz prawa mnie śledzić ! - strasznie mnie zdenerwował, wstałam z hokeru i poszłam do jego gabinetu. Było to chyba jedyne miejsce, w którym mogłam się uspokoić. Usiadłam na jego fotelu, podkuliłam nogi,odchyliłam głowę do tyłu i przyknęłam oczy. Jeju tak bardzo źle się czuję, a Harry działa jeszcze mi na nerwach. Po co on w ogóle mnie śledzi, czy ja sprawdzam gdzie on aktualnie jest? Te zdjęcia z tą blondynką zobaczyłam przypadkiem, więc tego nie może uznać za śledzenie. Nagle moje myśli przewrwał dźwięk otwieranych drzwi. Podniosłam głowę i otworzyłam oczy. Ujrzałam Harry'ego.
- Szukałem cię..- mówi cicho po czym wchodzi do pokoju zamykając za sobą drzwi. Siada na przeciwko mnie za biurkiem i przygląda się mi.
- Trzeba było użyć swojego programu w komórce i mnie znaleść, przecież nie raz już to robiłeś.
- Oj daj już spokój, po co drążysz ten temat.
- Bo to jest nienormalne Harry. W ogóle po co masz taki program, śledzisz kogoś jeszcze innego ? - pokiwał głową - To czemu tylko mnie śledzisz ?
- Dbam o twoje bezpieczeństwo.
- Harry ja mam już 19 lat. Potrafię zadbać o swoje bezpieczeńswto.
- Wiem, ale wolę być pewien.
- Ach...- schowałam twarz w dłonie - Dobra skończmy ten temat już..
- Cail, ja na prawdę po prostu chce o ciebie zadbać, jak prawdziwy mąż.
- Dziękuję Harry, ale czy twój tata śledzi twoją mamę ? - spojrzałam na niego.
- Nie wiem..
- Dobra nie ważne..- siedzielismy chwile w ciszy. Harry rozglądał się po pomieszczeniu jakby znajdował się w nim poraz pierwszy, po czym spojrzał na mnie.
- Jadę do studia, jedziesz ze mną ?
- Nie, źle się czuję...
- Okej..- wstał i szedł w kierunku drzwi.
- Harry...- zatrzymałam go, chłopak się odwrócił i spojrzał w moim kierunku.
- Tak ?
- Czy mogę pójść się położyć w twojej stypialni ?
- Jasne, to co moje to i twoje - uśmiechnął się delikatnie, a ja odwzajemniłam ten uśmiech. Chłopak wyszedł a ja znów oparłam głowę i przymknęłam oczy. Tabletka jeszcze nie zaczęła działać.. Muszę się zaraz położyć, sen jest lekiem na wszytko. Może w końcu mi przejdzie. Wstałam i poszłam do sypialni chłopaka. Zrzuciłam wszystkie ozdobne poduszki,narzutkę, zasłoniłam okna długimi kotarami i położyłam się do łóżka. Było starsznie wygpodnie,a kiedy twarz przytuliłam do poduszki czułam zapach loczka, który przesiąkł na nie, uwielbiam ten zapach, uwielbiam całego Harry'ego, lecz czasem mnie denerwuje. Kiedy zamknęłam oczy od razu usnęłam.

Obudziłam się przez delikatne pocałunki na ramionach. Przekręciłam się i ujrzałam Harry'ego. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
- Wstawaj Cailin.. - szeptał
- Ile spałam ? -spyutałam i przetarłam oczy.
- Jest już 20:00, spałaś ponad 7 godzin.
- Och.. A kiedy przyjechałeś ? - spojrzałam w jego piękne zielone, hipnotyzujące oczy.
- Jakieś pięć godzin temu.
- Trezba było mnie obudzić wcześniej.
- Nie..Nie chciałem tego, mam tylko nadzieję, że już się lepiej czujesz ?
- Tak, o wiele lepiej. - uśmiecham się i siadam tak, że jesteśmy oczami na tej samej wysokości.
- Moze masz ochotę na małą wycieczkę ?
- O tej porze ?
- Tak - uśmiechnął się.
- Czemu nie - odwzajemniłam uśmiech.
- Dobrze, to zacznij się szykować. Jak będziesz gotowa daj mi znać, będę siadział w gabinecie, muszę zerobić jeszcze kilka rzeczy.
- Jasne. - chłopak wyszedł a ja wstałam i poszłam do garderoby, potem pod prysznic, pomalowałam się delikatnie, włosy rozczesałam i puściłam luźno i się ubrałam. Wyszłam do chłopaka.
- Jestem gotowa. - oznajmiłam . Harry wstał od biórka i zaraz znalazł się obok mnie. Pocałował mnie w czoło i uśmiechnął się delikatnie.
- Wyglądasz ślicznie z resztą jak zawszę - nachylił się i musnął delikatnie moje usta swoimi. Splutł nasze paluszki - Chodź - pomału szliśmy w stronę drzwi od domu. Chłopak tylko po drodze zbierał potrzebe rzeczy, narzucił na siebie swój płaszyk, a sztyblety miał już na sobie.  Zjechaliśmy na doł windą do garażu, gdzie stały jego samochody.
- Chcesz jechać tym Audi R8 ? - spojrzał na mnie i pokazał mi auto.
- A masz ochotę ?
- Jeśli tylko chcesz. - pokiwałam głową. Uśmiechnął się do mnie promiennie i otworzył mi drzwi od samochodu. Zapięłam pasy, a on wsiadł zaraz obok. Kiedy odpalił go usłyszałam ryk samochodu. Uwielbiam ten dźwięk..Strasznie byłam podekscytowana tym. Wyjechaliśmy z garażu i właczyliśmy się w ruch.
- A gdzie jedziemy ?
- Zobaczysz - uśmiechnął się, ale jego wzrok nie odrywał się od przedeniej szyby.Kiedy wyjechaliśmy na trase poza centrum chłopak przyspieszył co mi się bardzo podobało. Jechaliśmy przez jakiś czas, a ja próbowałam zgadnąc gdzie jedziemy. Byłam strasznie ciekawa. Żadko kto mi robi niespodzianki. Nagle chłopak zawraca i wraca z powrotem do miasta.
- Co robisz ? - pytam zaskoczona.
- Chciałem cię przewieść trochę tym samochotem, bo niespodzianka jestbtrochę bliżej niż myślisz. Kiedy dojeżdzamy na miejsce, wjedża na parkink, zaraz znajduje się przy nas chłopak, który otwiera mi drzwi,a potem bierze kluczyki od Harry'ego i odstawia samochód na parking. Chłopak mnie obejmuje i wchodzimy do budynku, wieżdżamy windą na samą górę i teraz już wiem gdzie jestem. Jesteśmy w Sky Garden. Nigdy tu jeszcze nie byłam, bo bardzo ciężko dostać tu wolny stolik. Mój uśmiech stał się szeroki. Nie wiedziałam gdzie mam się patrzeć, to miejsce było przecudowe. Usiedliśmy przy stoliku przy oknie dzięki czemu mogłam patrzeć na piękną panoramę Londynu. Zaraz Kelner przyniósł nam karte menu. Zamówiłam sobieszklankę zimnej wody z cytryną i sałatkę z kurczakiem, a Harry steka z grilowanymi ziemniaczkami i kawę.
- I jak podoba się ? - spytał ciekawy .
- Tak, bardzo, jeszcze tu nie byłam, ciężko jest tu dostać miejsce.
- Zależy komu kochanie - uśmiecha się zadziornie i spogląda na mnie.
- No tak, bo Harold może wszytsko - zaśmiałam się. Chłopak chwile przyglądał mi się.
- Jesteś jeszcze na mnie zła ? - spytał.
- Nie.. - uśmiechnęłam się. Zarz przyszły nasze zamówienie i zaczęliśmy jeść. Sałatka była przepyszna, czuć było, że jest świeża i dopiero co robiona. Zjadłabym ją całą gdyby nie to, że dziś gorzej się czuje i nie mam zbytnio apetytu. Dopijam moją szkolnkę wody.
- Dziękuję, było pyszne. - chłopak wyciera usta i spoglada na mnie.
- Przecież ty proaktycznie nic nie zjadłaś ?
- Przepraszam, ale nie mam dziś apetytu. Wiesz dobrze, że nie czuje się rewelacyjnie, ale jeśli będzie można to ją wezmę na wynos po jest przepyszna.
- Cailin, musisz jeść.
- Wiem Harry..
- Następnym razem nie odejdziesz od stołu do puki nie zjesz do końca.
- Czy to jest groźba ? - spojrzałam sie na niego z uśmiechem, a on go odwzajemnił.
- Żona musi się słuchać męża, kochanie - kiwam głową. Po około godzinie wracamy do domu. Jestem zmeczona, więc od razu przebieram się w piżamę i kładę się w salonie na swoim miejscu, chociaższczerze mówiąc wolałabym w łóżku chłopaka, ponieważ jest strasznie wygodne. Postanowiłam napisać Harry'emu SMS.
Dziękuję za niesamowity wieczór i przepraszam za moje zachowanie wczoraj. 
Odpisał:
Nie ma za co, cała przyjemnośc po mojej stronie. Nie przepraszaj mnie za nic i pamiętaj nie bądź zazdrosna. Jesteś jedyną, na której mi zależy. 
Kiedy to napisał uśmiechnęłam się promiennie i odpisałam tylko :
Dobranoc ;*
A on :
Miłych snów . 
Odłożyłam telefon i zaraz usnęłam.

****************************
Miłego czytania ! ;D

piątek, 17 kwietnia 2015

Rozdział 16

Kiedy się obudziłam Harry'ego juz w domu nie było. Zostawił mi na blacie karteczkę, że z chłopakami polejchali do Liverpool'u na wywiad i będzie dopiero jutro. Włączyłam sobie radio i podgłośniłam trochę muzykę. Zrobiłam sobie tosty i usiadłam przed telewizorem, nagle zadzwonił mi telefon. To Harry.
- Halo ? - powiedziałam z uśmiechem. 
- Wstałaś ? - spytał, na twarzy chyba też miał uśmiech, bo miał radosny głos. 
- Tak, zjadłam nawet śniadanie. 
- To dobrze. Przepraszam, że nie obudziłem cię, ale nie chciałem tego robić, bo tak słodko spałaś. 
- Dobrze, posiedzę w domu.. 
- Okej, a jak sie czujesz ?
- Dobrze. Harry ? 
- Tak ? 
- Moge skorzystać z twojego gabinetu ? No wiesz masz tam rożne książki..
- Jasne, nie pytaj. Co moje to i twoje. 
- Nie prawda.
- No jak nie? Jesteś moja żona .
- No tak - zaśmiałam się - Dziekuje. 
- Nie ma za co . Musze kończyć to do potem - rozłączyłam się i wstałam z kanapy. Dziwnie sie czuje będąc tu sama. Poszłam do gabinetu chłopaka. Zaczełam przeglądać książki, jakie tu ma, a ma ich bardzo dużo. Jestem ciekawa czy przeczytał je wszystkie. Ale ma tez tu dużo starułetek i nagród. Najlepszy teledysk roku. Najlepszy zespół roku. Najlepszy zespół roku I takie tam. Rozejrzałam sie trochę i zobaczyłam laptopa. Usiadłam przy biurku, ale zachciało mi sie siku, wiec poszłam do łazienki, a potem do kuchni jeszcze coś zjeść. Zobaczyłam na zegarek było juz po 16:00. Jakim cudem ten czas tak szybko leciał. Dopiero co wstałam. W sumie to dobrze szybciej zobaczę Harry'ego. Wróciłam do jego gabinetu i włączyłam pocztę, aby trochę posprawdzać wiadomości, które mi przyszły przez ostatnie dwa tygodnie. Nagle z boku pojawiły sie reklamy jakiegoś portalu plotkarskiego. Nie chciałam wchodzić na to, ale podkusiło mnie i kliknęłam na reklamę. Wyświetliły mi sie od razu na głównej zdjęcia Harry'ego z jakaś blondynka.

Aha to dlatego nie mógł ze mna rozmawiać. Wkurzył mnie. Co za szuja z niego. Taki milusi jest najpierw, a potem idzie sobie z inna. Super. Zdenerwowałam się. Wyłączyłam od razu laptop i poszłam z powrotem do salonu. Usiadłam i zaczełam nerwowo przełączać kanały w telewizji. Nagle zadzwonił mi telefon. Nie znałam numeru, dlatego zastanawiałam się czy odebrać, ale w końcu to zrobiłam. 
- Halo ? - powiedziałam niepewnie
- Cześć Cailin.
- Kto mówi ? 
- Perrie, pamiętasz mnie ? Dziewczyna Zayn'a. 
- No jasne, hej. Co tam ? - nie spodziewałam się, że zadzwoni do mnie, ale ucieszyło mnie to. 
- Skoro już należysz do naszej paczki - zaśmialiśmy się - Wybieramy się z dziewczynami dziś do klubu. Może masz ochotę ? - nie wiem czy Harry byłby zadowolony, ale mam to gdzieś. Jeśli on się może bawić to na też. 
- Jasne - uśmiechnęłam się.
- To przyjedziemy po ciebie o 21:00 bądź gotowa. 
- Jasne , to do zobaczenia .
- Tak , cześć - rozłaczyłam się i wstałam. Poszłam do garderoby i zaczęłam się zastanawiać w co sie ubrać. Trochę nad tym myślałam, ale w końcu wymyśliłam. Poszłam wziąć sobie długa kąpiel. Kiedy już się wykąpałam i zaczęłam się szykować. Ubrałam się i umalowałam się. Wyglądałam na prawdę super. Uśmiechnęłam się, kiedy pomyślałam o Harry'm, który teraz mógłby na mnie patrzeć. Moje myśli się odsunęły, kiedy usłyszałam mój telefon. Odchodzę od lustra i odbieram telefon. To Perrie, która powiedziała mi, że już czekają. Spojrzałam na zegarek.Ubrałam płaszczyk i zeszłam na dół, gdzie czekały na mnie dziewczyny. Wsiadam do samochodu i pojechałyśmy do jednego z najlepszych klubów w mieście. Zostawiliśmy kurtki w szatni i poszłyśmy zająć jedna z loży. Poszłam do baru i zamówiłam nam po dwa drinki i wróciłam do stolika, gdzie dziewczyny już rechotały. 
- No a jak tam mężatko, jak twoje życie ? Jak sie maja sprawy łóżkowe ? - zapytała Perrie i wszystkie się zaśmialiśmy. 
- Nie ma żadnych spraw łóżkowych..
- Łuuu...- powiedziały chórem. 
- Ale przedwczoraj na grillu było inaczej - odezwała się Sophie. 
- Tak, a Louis mi opowiadał, że po koncercie rzuciłaś sie na Hazze - dodała Eleanor. Opuściłam głowę i uśmiechnęłam się wspominając tę chwilę. Uwielbiam Harry'ego, jest fantastycznym chłopakiem i niesamowicie całuje.
- Obrączkę też nosisz cały czas.
- No bo ładna jest..- uśmiechnęłam się i spojrzałam się na swój palec. Z mojej twarzy nie schodził uśmiech.
- Podoba ci się Harry ? - spojrzały na mnie - Podoba..- blondynka mnie przytuliła. 
- Ale wiesz, widać że ty jemu też, widać że jest szczęśliwy i zakochany - dopowiedziała Sophie, kiedy przynosi kelner nasze drinki. Podziękowałyśmy i wzięłyśmy po łyku. 
- Nie, on nie jest zakochany..- mówie i biore bardziej spory łyk. 
- Czemu tak uważasz ? Nie widziałaś jak on na ciebie patrzy ?  - powiedziała Eleanor. 
- Szkoda, że widuje się z innymi dziewczynami. Na przykład dziś widziałam zdjęcia z jakąś blondynkom. Ja myślałam, że miedzy nami.. No wiecie, ale jak widać sie myliłam - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Nie przejmuj się - pogładziła moje plecy Eleanor. 
- Ale na prawdę, kiedy byliśmy na grillu, patrzył na ciebie takim wzrokiem...Widać było, że jest coś miedzy wami, ale nie myśl o tym. Przyszłyśmy sie bawić, więc się bawmy - stuknęła o moja szklankę swoją Sophie. Uśmiechnęłam się promiennie i wypiłam do końca drinka. 
- Sophie, a czemu nie przyszłaś na koncert wczoraj, miałaś sie spóźnić ? 
- Tak, ale nie zdążyłam. Przyjdę napewno na następny - uśmiechnęła sie do mnie. Rozmawiając jeszcze dopiłyśmy kolejnego drinka, po czym poszłyśmy na parkiet. Tańczyłam jak szalona. Dziś chciałam zapomnieć o Harry'm. O tym jak sie zachowuje i że kiedy tylko ma okazje spotyka sie z innymi dziewczynami, kiedy ja go kocham...Nie, nie kocham. Poprostu jestem zakochana, ale nie mogę kochać. Upije się jak jeszcze nigdy i będe się dobrze bawić. Poruszałyśmy sie do rytmu muzyki. Nieznajomi mężczyźni przeciskali się między nami, próbowali z nami tańczyć, ale my zbytnio nie zwracałyśmy na nich uwagę. Chwilę jeszcze tańczyłyśmy i znów wróciłyśmy do loży. Wypiłyśmy tam na prawdę sporo. Dziewczyny jakoś jeszcze dawały radę, ale mi już strasznie się kręciło w głowie. Dosiedli się do nas trzech chłopaków, zaczęłyśmy z nimi gadać i pić. Było naprawdę super. Dawno się tak dobrze nie bawiłam i nie upiłam. 
- Musze iść do toalety, zaraz wracam- powiedziałam dziewczynom i wstałam trochę się chwiejąc na moich szpilkach. Doszłam po mału do łazienki, ale była straszna kolejka. Ustawiłam się w nia. Oparłam sie o ścianę i czekałam na moją kolej. Wyciągnęłam telefon, aby sprawdzić godzinę i w tedy pomyślałam sobie o Harry'm. Postanowiłam zadzwonić do niego i wygarnąć mu. Czuje się bardziej pewna siebie niż zwykle, więc to jest dobra okazja. Chwilę słyszałam sygnał, ale nie minęła minuta a odebrał. 
- Halo, Cailin ? - powiedział zachrypniętym głosem. Był taki boski, że kiedy tylko go słyszałam czułam mrowienie  tam na dolę. On mnie chyba podnieca. 
- Haroldzie, nie wiem dlaczego spotykasz sie z inna dziewczyna, kiedy ja jestem z tobą ? Jestem twoja żoną, zapomniałeś ? 
- Cailin jesteś piana ? 
- Nie, nie jestem. 
- Gdzie jesteś ? 
- Gdzieś i to bez ciebie. I bawię się super z super chłopakami. 
- Cailin gdzie kurwa jesteś ? - rozłączyłam się i z uśmiechem weszłam do kabiny toalety. Tak, dobrze mu powiedziałam, niech sie czuje jak ja. Usiadłam na toalecie i zaczęłam sie wypróżniać, kiedy zaczął dzwonić mój telefon. Harry. 
- Tak słucham Haroldzie ? - zaczełam chichotać, wiem że nie lubi, kiedy sie tak do niego mówi. 
- Jadę po ciebie. 
- Co jak to ? Przecież ty... - nie dokończyłam, bo rozłączył się. Wyszłam z kabiny i umyłam ręce. Spojrzalam na siebie w lustrze i mimo wszystko wyglądałam dobrze. Z reszta on nie przyjedzie. Ma na to 4 godziny z Rivelpool'u nie da radym Wróciłam do dziewczyn, które nadal rozmawiały z nowo poznanymi chłopcami. Dopiłam kolejnego swojego drinka i wypiłam jeszcze jednego. Zrobiło mi się trochę duszno i niedobrze. 
- Dziewczyny, muszę na chwilę wyjść na świerze powietrze, zaraz wracam - wyszłam z lokalu przebijając się przez tłumy. Oparłam się o murek przed lokalem i oddychałam głęboko. Chyba jednak za dużo wypiłam, jest mi niedobrze. 
- Cailin wszystko dobrze ? - spojrzałam się na niedawno poznanego chłopaka, który siedział z nami w loży.
- Tak, jest dobrze - uśmiechnęłam się delikatnie i poprawiłam włosy za ucho. Chłopak przysunął się do mnie i objął mnie. Zaśmiałam się i spojrzałam na niego. 
- Co ty robisz ? 
- Wiem, że chcesz tego. Widziałem jak się na mnie patrzyłaś - zaczęłam go odpychać. 
- Przestań - mówiłam dalej sie śmiejąc. 
- To ty przestań, wiem że chcesz. Nie oszukuj się - przyciągnął mnie do siebie bardziej, próbowałam go od siebie odsunąć, ale był za silny, a ja za bardzo piana. 
- Zostaw mnie !
- Cailin...
- No pójść mnie ! - zaczęłam się z nim szarpać. Nie mam siły by go odepchnąć. Zaczęłam się trochę bać. Nagle usłyszałam głos Harry'ego za moimi plecami.
- Nie słyszałeś co powiedziała ? 
- Co cie to obchodzi ? Co twoja panienka? - nadal mnie mocno obejmował, a ja próbowałam go odepchnąć. 
- Tak, to moja żona chuju - powiedział Harry, oderwał mnie od niego i z całej siły mu przywalił pięścią w twarz. Chłopak przewrócił się, ale zaraz wstał. Miał zakrwawiony nos. Pokazał Harry'emu środkowy palec i wrócił do klubu. Nagle poczyłam się jeszcze gorzej. Wszystko zaczęło mi podchodzić do buzi. 
- Wszystko okej ? - spytał i podszedł do mnie. Szybko się odwróciłam i zaczęłam wymiotować. Boże co za upokorzenie. Jeszcze nigdy nie doprowadziłam się do takiego stanu. Harry złapał mnie w pasie i trzymał moje włosy. Podprowadził mnie za krawężnik, abym zwymiotowała w mniej widocznym miejscu. Cały czas wymiotowałam. Chyba wszystko zwróciłam. W końcu kiedy skoczyłam chłopak podał mi chusteczkę. Wytarłam nią buzie i spojrzalam na niego. 
- Już okej ? - pokiwałam głową. Oddychałam głęboko. Kręciło mi się jeszcze w głowie, ale czułam się lepiej. 
- Co tu robisz ? - spojrzałam na niego kiedy stał przede mną. 
- Przyjechałem po ciebie. Zjadłaś coś przed wyjściem tu ? - spojrzał na mnie jakby troche srogim wzrokiem. Pokiwałam głowa, przecząc tym.  
- Mówiłem ci, że masz jeść. Gdybys mnie posłuchała nie doprowadzilibyś się do takiego stanu.
- Po co w ogóle przyjechałeś ? Trzeba było zostać z swoją nowa dziewczyną. 
- Cailin, to jest moja dobra koleżanka i akurat też była w tym mieście wiec postanowiłem się z nią spotkać. 
- To spotykaj sie dalej. - odeszłam kawałek od niego troche się chwiejąc, ale on złapał mnie za reke i przyciągnął mnie do siebie tak, że przytuliłam się do niego. 
- Przestań sie juz wygłupiać, tęskniłem troche za tobą, wiesz? - spojrzał się w moje oczy i pogładził mój policzek. 
- Tak ? Ja też, ale mniej - zaśmiał się i trzymając mnie mocno wróciliśmy do klubu. Zamówił w barze dużą szklankę wody z lodem i podał mi ja. 
- Pij. 
- Ale po co ? 
- Nie gadaj tylko pij. Do dna. - tak jak kazał zrobiłam. Po czym pomału poszliśmy do wyjścia klubu. Oderwaliśmy mój płaszcz i wyszliśmy. 
- Trzeba powiedzieć dziewczynom, że idę. 
- One już wiedzą, chłopaki im powiedzieli. 
- Och okej - idąc przez tłum zaczęło kręcić mi się strasznie w głowie - Harry, chyba zaraz zemdleje - mówię mu.
- Ale jak ? Teraz ? - spojrzał na mnie przerażony, a ja niespodziewanie straciłam przytomność...

~~~~~~~~~~~~~~~
No hejoł !<3
Dziś już piątek, piąteczek, piątunio. Miłego weekendu i czytania. Mam nadzieje, że rozdział się spodoba. ;D

piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 15

Obudził mnie smród spalenizny. Przetarłam twarz i podniosłam się. Zobaczyłam Harry'ego, który chyba coś gotował. Wstałam i poszłam w jego kierunku. Stał w fartuszku z supermen'a. Uśmiechnęłam się promiennie i stanęłam obok niego.
- Co robisz ? - spytałam. 
- Śniadanie dla nas -uśmiechnął się, a ja podniosłam z talerza spalone naleśniki. 
- Ty chcesz to zjeść ? - zaśmiałam się -Gdzie jest Sam ? - odłożyłam jedzenie, jeśli tak to można nazwać. 
- W weekendy ma wolne - spojrzał na mnie. 
- Daj ja to zrobię, bo ty nas potrujesz - zaśmiał się i oddał mi szpachelkę. Zdjął fartuszek i usiadł obok na hokerze. Zaczęłam smażyć naleśniki. Postawiłam pełen talerz na barek, jeszcze dżem i zrobiłam jeszcze słodki twaróg. 
- Smacznego - uśmiechnęłam się i usiadłam obok niego. 
- Dziękuję i nawzajem - spojrzał na mnie. 
- Jak ty sobie radzisz, kiedy nie ma Sam ? - nałożyłam sobie naleśnika i serek. 
- No w sumie wtedy zjem jakąś kanapkę i coś na mieście. 
- Dobrze, że tu jestem, bo spaliłbyś mieszkanie.
- Dobrze sobie radziłem - zaśmiałam się
- To proszę idź jedz swoje naleśniki - spojrzałam na niego kiedy jedliśmy.
- Chyba wole nie ryzykować - zaśmiałam się. Kiedy skończyliśmy jeść, posprzątaliśmy po śniadaniu i oboje poszliśmy do garderoby. On szykał czegoś, a ja zastanawiałam sie co mam ubrać na ich dzisiejszy koncert. Przeszukałam troche szafy i mam kilka pomysłów, ale nie jestem pewna ich. 
- Harry, w co mam się ubrać ? - spojrzalam na niego. 
- W co chcesz i tak bedziesz świetnie wyglądać - kiedy to powiedział lekko mnie zszokowało, uśmiechnęłam sie promiennie.
- Uwierz mi że ty też - zaśmiał się cicho pod nosem i poprawił do tylu swoje włosy - Musisz mi pomóc . 
- W czym? - spojrzał na mnie. 
- Usiądź - wzięłam komplety i poszłam do łazienki. Ubrałam pierwszy komplet i wyszłam po mału do niego, stanęłam w drzwiach od garderoby i spojrzalam sie na niego. On w tym czasie oderwał wzrok od telefonu - Ten ? 
- Jest fajny - widziałam, że nie był jakoś zainteresowany moja osoba teraz, coś było ważniejsze, ale zaraz zrobimy tak, że zmieni zdanie, wiec poszłam sie przebrać w kolejny i z powrotem wróciłam do niego. 
- Ten ? - zrobiłam pozę jakby modelki.
- No no fajny - i znów ta sama reakcja, wiec wróciłam do łazienki. 
- Czy ten ? - wyszłam pomału, stanęłam w progu drzwi i przygladalam sie jemu. Nie chodzę na tego rodzaju muzyki koncerty i zbytnio nie wiem jak mam się ubrać. Bo chyba mi nie wypada iść na koncert w różowej sukieneczce czy jakieś mini, chociaż jestem pewna, że znajdą się takie dziewczyny, kóte przychodzą tak odstawione jak na jakąś dyskotekę. Ten komplet uważałam za odpowiedni. Chłopak spojrzał na mnie znad telefonu i uśmiechnął się promiennie. 
- Tak, ten jest ekstra...- powiedział prawie szeptem nadal patrząc i lustrując mnie od góry do dołu. 
- To ok, zostaje - powkładałam ubrania z powrotem do szafy, wyprostowałam włosy i zrobiłam troszeczkę mocniejszy makijaż dodając nie za gruba kreskę eyelinerem. Chłopcy musieli być troche wcześniej na hali, aby sie przygotować, dlatego tez zaczęłam sie szykować, a właściwie to juz skoczyłam. Spakowałam potrzebne rzeczy do torebki i czekałam na Harry'ego. Zaraz przyszedł, uśmiechnął sie, złapał mnie za rękę i wyszliśmy. Zjechaliśmy na dół na parking i wsiedliśmy do Range Rovera.
- Czemu nie jeździsz tym drugim ? - spojrzalam na niego i zapięłam pasy.
- Jeżdżę. To w sumie chyba zależy od mojego humoru. 
- Przewieziesz mnie nim kiedyś ? 
- No jasne, co to za pytanie - uśmiechnął sie.  Wyjechaliśmy z parkingu i pojechaliśmy na hale, gdzie miał odbyć sie koncert. Podjechaliśmy tam, a na zewnątrz stali już ludzie z transparentami " The Fuckers ", mimo tego że koncert zaczyna sie za 3 godziny. Wjechaliśmy z tylu na parking. 
- Tam nie musisz sie zachowywać jak moja żona, większość o tym wie. 
- Wiem - uśmiechnęłam się delikatnie może za sztucznie, ale to dlatego, że chyba podoba mi się to. Lubię udawać jego żonę. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do środka. Szliśmy długim korytarzem i nagle usłyszałam jakieś śmiechy. To chłopcy. Siedzieli w pokoju, gdzie szykowała ich stylistka. Przywitałam się z każdym i poznałam dziewczynę. 
- Miło mi poznać dziewczynę, która wybrała dla mnie większość ubrań - uśmiechnęłam się promiennie.
- Mi ciebie też miło poznać. Widzę ze podobają ci się ubrania i dobrze w nich wyglądasz. 
- Dziękuje - porozmawiałyśmy jeszcze trochę o mojej garderobie. Dowiedziałam się o zainteresowaniach dziewczyny. Była bardzo ładną dziewczyną. Była wytatuowana i fajnie wyglądało to. Ja jeszcze nie mam ani jednego tatuażu, ponieważ nie odważyłam się jeszcze, ale sądząc po tym jak wygląda Harry i chłopcy czy nawet Lou to chyba da się wytrzymać ten ból. Harry podszedł do mnie i objął mnie od tyłu.
- Mogę wam przerwać i cię gdzieś porwać ? - spytał i spojrzał na dziewczynę. Uśmiechnęła się ona do nas i pokiwała lekko głową.
- I tak muszę zacząć was już szykować, a rozmawiając z Cailin na pewno tego bym nie zrobiła - zaśmiałam się i odwróciłam do chłopaka. Złapał mnie za rękę i zaprowadził mnie na scenę. Hala była duża, ale nie wielkości stadionów piłkarskich. Była jeszcze pusta, ale już mi sie podobało. Dawno nie byłam na żadnym koncercie. Sprzęt już stał na scenie. Podeszłam do gitary,
- Podoba ci sie ? - podszedł od tylu i objął mnie. 
- Tak - uśmiechnęłam się i dotknęłam gitary, na której grał Niall. 
- Mam nadzieje, ze mimo tego, że masz inny gust muzyczny spodoba ci się koncert. 
- Ja też mam taka nadzieje - zeszliśmy pod scenę. 
- Tam bedziesz stała z Lou - pokazuje mi paluszkiem na trybuny, a ja kiwam głowa. Podeszłam do trybun i usiadłam na jednym z krzeseł, a chłopak kucnął miedzy moimi nogami.
- Jesli bedziesz chciała to bedziesz mogła w trakcie wyjść. 
- Okej - uśmiechnęłam się i spojrzałam w jego oczy. Podniósł głowę i kiedy chciał mnie pocałować zawołała go Lou. Wziął mnie na barana i wróciliśmy na tyły sceny. Posadził mnie na kanapie w pokoju, gdzie byli już gotowi chłopcy. Nagle usłyszeliśmy wrzaski i piski, co oznacza, że wpuścili juz fanów. Harry się szykował. 
- A czemu dziewczyn nie ma ? - spytałam ciekawa. 
- Nie mogły, Eleanor pojechała do rodzicow do Manchesteru, a Perrie ma dziś wywiad ze swoim zespołem. 
- Aha, a Sophie ? - spojrzalam na Liama.
- Będzie, tylko że sie troche spóźni. 
- To fajnie - uśmiechnęłam się. Kiedy wszyscy byli już gotowi podeszli z tyłu sceny. Spojrzałam się na Loczka , który przyglądał mi sie kiedy szłam na swoje miejsce. Pomachałam  mu z uśmiechem.
- Poczekaj ! - krzyknął. Odwróciłam sie zanim jeszcze weszłam w tłum. Chłopak przybiegł do mnie - Poczekaj na mnie tu po koncercie, a jeśli nie bedziesz chciała już być na koncercie to idź do pokoju, dobrze ? - spojrzał mi w oczy, a ja pokiwałam głowa i poszłam na swoje miejsce z Lou. Kiedy weszłyśmy światła zgasły. Ludzie zaczęli piszczeć i krzyczeć. Nagle światło poszło na perkusje i tam siedział Zayn, który zaczął grać. Kolejne światło padło na Liama, który grał na gitarze basowej, potem na Niall'a, który grał na gitarze elektronicznej i na Louisa, który grał na klawiszach. Każdy zagrał swoją solówkę. Przy każdym stał jeszcze mikrofon, chyba do pomocy Harry'emu. Ludzie strasznie piszczeli, a szczególnie dziewczyny. Nagle światło padło na Harry'ego, który stał przy statywie i zaczął sie pierwszy utwór "Shadow Moses". Publiczność zaczela szaleć, a ja stałam z Lou i przyglądałam się. Słyszałam juz niektóre kawałki, ale to dlatego, że Luck ich słucha. Harry ma na prawdę niezły głos i chyba zaczęło mi sie coraz bardziej to podobać, ta ich muzyka. Poleciały kolejne piosenki : Sleepwalking, Crooked Young, And The Snakes Start To Sing, Antivist, Hospital for Souls, The Hause Of Wolves, Seen It All Before, a kiedy było "Drown" i "Can You Feel My Heart" podśpiewywałam cicho z nimi.

"Show me love" 
 Pod koniec koncertu zapadła ciemność. Nagle pojawił się sam Harry i zaczęła grać spokojniejsza muzyka. 
- Wiem, że to trochę inna muzyka od naszej, ale liczę, że nie zrazicie się, napisałem tą piosenkę dla pewnej wyjątkowej osoby, która tu jest. Dobrze wiecie, że mam żonę, tak to prawda. Jest cudowną kobietą i to jej właśnie to dedykuje. Cailin to dla ciebie - stałam jak wryta. Zatkało mnie nie wiedziałam jak mam zareagować na to. Lou obieła mnie jedna reke i szepnęła "uśmiechnij sie" i tak zrobiłam słuchając tej muzyki.

You should've known I love you / Powinnaś była wiedzieć, że cię kocham,
But I'll never say it too much / ale nie będę ci o tym mówił zbyt często
Maybe you did turn to get me /  Może zrobiłaś ruch, aby mnie zdobyć
Maybe I'll never know what I done / Może nigdy się nie dowiem co zrobiłem 
Now I'm lost in the distanse / Teraz jestem zagubiony w dystansie między nami
You look at me like a stranger / Patrzysz na mnie jak na nieznajomego
Cause how it looks right now to me / Bo tak to teraz wygląda według mnie
If you're scared of the danger / Jeśli boisz się niebezpieczna
I could've shown you America / Mógłbym pokazać ci Amerykę
All the bright lights in the universe / Wszystkie jasne światła we wszechświecie 
We could have reached the highest heights / Moglibyśmy zaliczyć wszystkie najwyższe szczyty 
A different place, a different life / Inne miejsce, inne życie
Remember that night underneath the stars / Pamiętam tę noc pod gwiazdami, gdy 
For a minute I thought the world was ours / przez minutę myślałem, że świat należy do nas
All you had to do was show me love / Wszystko, co miałaś zrobić, to pokazać mi miłość

Kiedy śpiewał w moich oczach pojawiły sie łzy. Ludzie wyjęli telefony i zaczęli nimi machać do rytmu muzyki. Harry obudził we mnie coś co mnie do niego ciągnęło, obudził we mnie uczucia. Każdego dnia chciałabym widzieć takiego uśmiechniętego i mojego. Chyba się w nim po prostu zakochałam. Z moich oczu płynęło coraz wiecej łez. Kiedy skończyła sie piosenka wszyscy zaczęli klaskać i piszczeć. Chłopcy nagle znikli ze sceny. Pobiegłam za scenę tam gdzie są teraz. Biegłam cała zapłakana i kiedy zobaczyłam Harry'ego podbiegłam do niego i rzuciłam się na niego, obejmując nogami jego biodra a ręce trzymałam na jego policzkach. Pocałowałam go namietnie. Jego dłonie trzymały mnie mocno za uda, abym nie spadła. Całowaliśmy się namietnie nie odrywając się od siebie. Po chwili odsunęłam się, aby złapać oddech i spojrzeć sie na chłopaka.
- Harry, to było cudowne - uśmiechnęłam się i pogłaskałam jego policzek. 
- Ciesze się, że ci się podobało - wytarł mi łzy i mocno przytulił.

*****
Miłego czytania!